Więcej o fraktalach
No i zostałem zmuszony do pracy. Okazało się, że sprawa ciągle wymaga wyjaśnienia. Fraktale są powszechnie traktowane jako tylko ładne obrazki. A przecież to jest jedno z największych osiągnięć nauki w ostatnim czasie. Tłumaczy, dzięki technice komputerowej, jak zbudowany jest wszechświat i jak działa ewolucja.
A dlaczego organizacja winna być fraktalna?
Dlaczego? To bardzo proste. Bo Człowiek jest fraktalny, nasz Świat jest fraktalny i cały Wszechświat jest fraktalny.
I gospodarka jest fraktalna.
Fizyka a Mistyka
Powszechnie uważa się, że matematyka i fizyka są królowymi nauk. Radykalny postęp w tych naukach rozpoczął się od Kopernika i Galileusza i przyspieszał następnie w postępie geometrycznym. Idea atomów (niepodzielnych elementów) pojawiła się już w starożytności (Indie, Grecja). W XVII i XVIII wieku chemicy potwierdzili te przypuszczenia, identyfikując pierwiastki chemiczne.
Na początku XX wieku fizycy odkryli wewnętrzną strukturę atomów, pokazując tym samym, że są one podzielne. Dla zjawisk zachodzących wewnątrz atomów konieczne jest stosowanie mechaniki kwantowej, gdyż mechanika klasyczna nie daje poprawnego opisu tych zjawisk. Mechanika kwantowa została odkryta w 1925 roku (Heisenberg i Schrödinger) po prekursorskich pracach teoretycznych (Einstein i Niels Bohr). Zasady mechaniki kwantowej są obecnie paradygmatem fizyki i chemii. Wraz ze szczególną teorią względności mechanika kwantowa jest podstawą opisu wszelkich zjawisk fizycznych.
W świecie wewnątrzatomowym wiedza o jednym wyklucza jednak wiedzę o czymś innym.
Dlatego fizyka kwantowa nie może być opisana zmysłami. Musimy odwołać się do mistyki i intuicji, a tu akurat może pomóc Wschód, który przedstawia holistyczne podejście do świata w przeciwieństwie do mechanistycznego spojrzenia Kartezjusza i Newtona. Najwyższy czas by Zachód znowu spotkał się ze Wschodem a matematyka i fizyka zjednoczyła się z powrotem z innymi dziedzinami, np. choćby z muzyką.
Zachód mierzy i waży, gdy Wschód jednoczy się z Kosmosem.
Religia judeochrześcijańska ustanowiła władzę człowieka nad Naturą. Taoizm, Buddyzm i Hinduizm uznaje holistyczną i ekologiczną wizję rzeczywistości nazywaną przez Zachód mistycyzmem. Bycie mistykiem to nic zdrożnego, to naturalny rozwój człowieka (patrz choćby na Piramidę Maslowa).
Od wieku XVII i Kartezjusza (Rene Descartes) zaczęliśmy mieć na Zachodzie obsesję kontroli. Wydawało się nam, że skoro Wszechświat jest mechanizmem zegarowym to możemy go kontrolować. Krótko potem nastąpiła Rewolucja Przemysłowa i idee zarządzania Taylora, który był zaprzysięgłym wyznawcą kartezjanizmu.
I tak nam to zostało. Lekarze „zachodni” pakują w nas chemię i wymieniają w człowieku „kółka zębate”, a lekarz Tao jest wtedy dobry, gdy zapobiega chorobom; inżynierowie i konsultanci zamiast rewitalizować organizację dokonują re-engineeringu depcząc po ludziach. Chcemy zarządzać wszystkim i kontrolować wszystko, ale złe tego rezultaty są coraz bardziej widoczne.
Na szczęście pojawia się rozsądek. Dee Hock, Fritjof Capra, Arne Ness, Dan Winter, Hartmut Müller, Andreas Beutel, i wielu innych, nawołują już od lat do innego spojrzenia. Ciekawe, że ci zbuntowani to często byli „twardzi” fizycy, którzy dochodząc do ściany zobaczyli konieczność istnienia najwyższej inteligencji (może Boga?).
Organizacja to ludzie?
To stwierdzenie powinno być truizmem dla wszystkich, ale dla wielu niestety nie jest.
Człowiek w około 75% składa się z wody, wielkiej ilości związków chemicznych (organicznych i nieorganicznych) i duszy, której istnienie jest ciągle podawane w wątpliwość. Składamy się więc z miliardów atomów poddanych regułom fraktalnych. Człowiek ma świadomość (niestety w różnym stopniu) i osobowość a organizacja jest tylko tak dobra jak jej ludzie i również ma swoją osobowość. Nasuwa się więc wniosek, że w swej naturze jest fraktalna. Jeśli, w takim razie, wiemy już dużo o fraktalach to dajmy sobie w końcu spokój z traktowaniem organizacji jak sterowalnego mechanizmu.
Zacznijmy więc od rozszerzonej prezentacji PowerPoint.
Dlaczego łączę matematykę, fizykę, muzykę i mistykę. Zacznijmy od powstawania fali, czyli wibracji, czyli dźwięku:
Śpiewająca tybetańska misa.
Dowód na to, że nie ma beztalenciów tanecznych, gdyż 75% problemu załatwia nam nasza woda.
A teraz Dan Winter spróbuje nam udowodnić, że “złoty podział” jest konstrukcją DNA.

Zygmunt Kopacz
9 Styczeń 2011 at 14:53
Witam Pana Wojciecha.
Miałem ostatnio okazję przeprowadzić bardzo ciekawą rozmowę z jednym z dyrektorów działów zakupów (standardowo). Rozpoczęło się od fraktali a skończyło na żarcie sytuacyjnym który pozwolę sobie przytoczyć.
[rozmówca] – ważne żeby duże firmy działały tak elastycznie jak małe, może podzielone na mniejsze jednostki.
[Zygmunt] – to tak jak z klastrami tylko, że tu mamy małe jednostki organizujące się w większy twór.
[rozmówca] – podstawą jednak zawsze jest zaufanie.
[Zygmunt] – zaufanie to chyba w organizacji tak do 12 osób….
[Zygmunt} - Chociaż nie, Jesus miał firmę na 12 ludzi i w wersji 1.0 niezbyt dobrze się to skończyło!!!
[zygmunt] – Ale wersja 2.0 już jest world wide:)
Wojtek Luciejewski
9 Styczeń 2011 at 17:26
Podoba mi się. Uśmiech jest jak jabłko – conajmniej raz dziennie i doktor nie jest potrzebny. Windows zaczęły się od 3.0 i nie działały. Wygląda więc na to, że jeszcze długa droga przed nami.