RSS

Co ma piernik do wiatraka?

15 sty

Celem powstania tego „blogu-nieblogu” było rozpowszechnienie najnowszej wiedzy na temat organizowania się. Organizowania się w gospodarce, co jest znacznym utrudnieniem w myśleniu, gdyż organizacja gospodarcza, w kontraście do np. charytatywnej, musi dostarczać efektów finansowych. Dlatego też np., eksperyment w latach 80-tych przeniesienia wprost stosunków demokratycznych do takiej organizacji, musiał skończyć się niepowodzeniem. Pojawia się w takim razie pytanie, co można zrobić by organizacja nie tracąc umiejętności zarabiania pieniędzy była jednocześnie ludzka i ekologiczna w głębokim rozumieniu tych słów. Znakomita większość organizacji, poza nielicznymi wyjątkami, nie jest ani ludzka, gdyż traktuje ludzi jak przedmioty, ani ekologiczna, gdyż pędząc za zyskiem i będąc mobilizowana konkurencją produkuje niepotrzebnie zbyt dużo zużywając nadmiernie ziemskie zasoby.

Menedżerowie gonią w piętkę próbując być najlepszymi w swoich segmentach rynku i jednocześnie wytrzymać napór rosnącej świadomości i oczekiwań pracowników. Desperacko próbują stosować różne, pojawiające się, metodyki zarządzania, wybierając je jak z Koła Fortuny, a nie próbując wpierw dotrzeć do pierwotnej przyczyny problemów. Generalnie zarządzają metodą „rób jak ci mówię”, gdyż innej nie znają. Działania takie nie są w stanie przynieść długotrwałych efektów i dlatego praktycznie wszystkie usprawnienia kończą się wcześniej czy później porażkami.

Desperację menedżerów, już lata temu, doskonale zilustrował Szymon Kobyliński.

- Dostaliście dyspozycje bycia niezależnym, czy nie!

By dotrzeć do pierwotnej przyczyny, w łańcuchu przyczyn i ich skutków, nie wolno unikać trudnych pytań, nie wolno próbować być poprawnym politycznie, należy zadawać pytania aż do bólu, aż dotrze się do prawdziwej przyczyny. A tą pierwotną przyczyną wydaje się być powszechny brak wiedzy w zakresie czterech podstawowych pytań: Kim jesteśmy?, Skąd przyszliśmy?, Co i jak powinniśmy robić?, Dokąd zmierzamy?

Każdy stawia sobie te pytania świadomie bądź nie, tak ateiści i agnostycy, jak wierzący i dewoci. Wielu ludzi odpycha jednak od siebie te pytania i oczekują, że ktoś za nich na nie odpowie, albo chcą by ktoś jak Jehowa, Jezus, Mahomet, Krishna, Budda czy ktokolwiek inny zrobił to za nich. A tak nie może być. Nikt nie może za kogoś się urodzić, umrzeć czy zjeść posiłek. Za te rzeczy, jak i za te pytania, jesteśmy odpowiedzialni osobiście. A jeśli tak, to rodzą się następne pytania: Co jest prawdą?, Co jest prawdą absolutną? A co jest dla poszczególnego człowieka tak naprawdę ważne?

I dalej. Pytanie, czy świat rzeczywiście wygląda tak jak my go widzimy, czy jest po prostu czymś co radykalnie zostało zmienione przez filtry naszej perspektywy (sposobu widzenia)? Co to jest myśl? Z czego się składa? Czy ma własną, niezależną rzeczywistość?

Wróćmy jednak do piernika. Co więc ma piernik do wiatraka? Tak może zareagować wiele osób myślących o organizacji w klasycznych, mechanistycznych kategoriach. No bo co ma wspólnego powiedzmy Frederick Taylor czy nawet Peter Drucker z mechaniką kwantową bądź Charlesem Haanelem?

Jest to jednak bardzo trafne powiedzenie, bo jednak ma i to dużo. Używa się co prawda tego argumentu by ośmieszyć mówcę, który chrzani o miodzie i jego roli w przyrodzie, zamiast mówić na temat, ale przecież wiatrak mieli mąkę a trudno sobie wyobrazić piernik bez mąki. W gruncie rzeczy mąka jest wręcz fundamentalnym składnikiem piernika.

A czyż ludzie nie są fundamentem organizacji?

Należy zatem zająć się jakością wiatraka by móc otrzymywać doskonały piernik.

Zakłamywaniem problemu jest szermowanie hasłem o wadze kapitału ludzkiego. Dużo się o tym mówi nie wiedząc w gruncie rzeczy co z tym zrobić. I nie ma się co dziwić, że się nie wie, gdyż od wielu pokoleń, począwszy od Kartezjusza, który obawiając się reakcji kościoła wprowadził dualizm w myśleniu, mieliśmy patrzeć na wszechświat i jego składniki jak na mechanizm zegarowy pozostawiając duchowość czy świadomość (w szerokim rozumieniu tego słowa) kościołowi. Naukowcom próbującym z zapałem udowodnić prawidłowość takiego myślenia pomieszało szyki odkrycie zasad mechaniki kwantowej. Nagle okazało się, że atom nie daje się obserwować, posiada swoistą inteligencję a molekuła potrafi inteligentnie wybrać w czego skład wejdzie – będzie np. kością czy może mięśniem.

Podejdźmy w takim razie do problemu „od dołu”. Człowiek składa się z wielu miliardów molekuł, z których każda jest samodzielnym systemem, w 70-90% składamy się z wody, zawieramy w sobie prawie całą tablicę Mendelejewa. Molekuły tworzą podsystemy systemu naczelnego (człowieka) organizując się w system nerwowy, krwionośny, trawienny i tak dalej. Ale, żeby tego nie było dość, molekuły nie są odseparowane od wszechświata, gdyż “splątane” cząsteczki atomów “wiedzą” o sobie niezależnie od odległości między nimi. Stanowią cząstki globalnej świadomości. My również nie jesteśmy oddzielnymi bytami, choć nie umiemy dotąd zdefiniować do końca świadomości, ale istnieje już wystarczająco dużo dowodów, że właśnie tak jest – jesteśmy też cząstkami globalnej świadomości. I to jest dobra wiadomość, gdyż samotność jest gorsza od każdej choroby a samotność we wszechświecie to już klęska na całej linii.

Popatrzmy teraz na ilościowe relacje systemu ludzkiego i organizacyjnego. Człowiek składa się z około 10 do potęgi n-tej (gdzie n wynosi kilkadziesiąt) inteligentnych molekuł. W organizacji tysiąca pracowników liczba n wynosi tylko 3. Czy porównanie liczby 3 do kilkudziesięciu nie wystarcza by określić priorytet co jest ważniejsze. Dodatkowo organizacja systemu człowieka zawiera w sobie systemy samonaprawcze, regeneracyjne i jest świadoma i inteligentna sama w sobie. A co powiemy o klasycznej organizacji, która ma inteligencję armii pruskiej a taka organizacja króluje w znakomitej większości do dzisiaj.

Może ten wywód wyjaśnia lepiej dlaczego piszę tak dużo o wodzie, chaosie, fraktalach i fraktalnym porządku w pozornym chaosie wszechświata, rozwoju osobistym i konieczności reformowania organizacji od człowieka a nie odwrotnie.

Poniżej ciekawostka. Ralph Elliott wydał już w roku 1946 książkę “Nature’s Law — The Secret of the Universe”, gdzie posługując się Fibonaccim i “złotym podziałem”, czyli wiedzą znaną od tysiącleci, udowadniał, że nie tylko rynek, ale wszystkie dziedziny życia są zależne od obecnie znanej geometrii fraktalnej zaś Robert Prechter ukuł termin “socionomics” i powołał Socionomics Institute przewidując spadki i wzrosty giełd przez badanie nastrojów społecznych, które to z kolei zmieniają się zgodnie z zasadami geometrii fraktalnej.

Nie mogę inaczej tego wyrazić jak „oczywistą oczywistość”, że zmiany narzucane od góry skazują ludzi-pracowników na katusze a i tak nie przynoszą długotrwałych efektów. I mam nadzieję, że powszechna rewolucja rozumienia świadomości nastąpi w miarę szybko, gdyż inaczej ze skraju przepaści zrobimy krok do przodu.

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.